Dodano:
18:14 29/5/2011, Komentarzy:
5
Autor:
aniucha
Panuje ogólnie przyjęta teoria, że określa się tym mianem osobnika który nie boi się krzyknąć ani przekląć na swoją kobietę, okłamuje ją, oszukuje, zdradza… Co mu jest wybaczane. Dlaczego? Ponieważ dla wielu dziewczyn są to cechy „prawdziwego faceta”. Zastanówmy się skąd się wzięła taka chora moda? Czy one naprawdę czują się dobrze gdy ich „facet” nazywa je idiotką? A może jest im cieplej na serduszku gdy mówią im „jebnij się w łeb” lub „jesteś pojebana”? Ale w końcu co to za lans gdy się z nim jedzie w samochodzie, on jest ubrany w skórę, pali fajkę za fajką (trawką również nie pogardzi) i opowiada co to on z kumplami nie zrobił i ile nie wypił. „Z takim to bym się nie wstydziła pokazać” … taaa. A nie jest im wstyd gdy muszą go wyprowadzać z clubu bo tak się narąbał, albo „sadził się” do jakiegoś kolesia? Pozostała jeszcze kwestia wyglądu… Jest on istotny ale nie najważniejszy. Wytłumaczę to na przykładzie prezentu. Wyobraźmy sobie że dostajemy pięknie zapakowany prezent, jesteśmy zachwyceni i pewni że w środku jest cos specjalnego… a tu okazuje się że prezent jest pusty. Widzimy teraz że nie liczy się „opakowanie” lecz wnętrze. Czy mianem „prawdziwego mężczyzny” może szczycić się tylko chłopak umięśniony, opalony i najlepiej z licznymi tatuażami? Widzicie, problem w tym, że większość dziewczyn odpowiedziałaby „tak”. Odwróćmy teraz sytuację biorąc pod uwagę kobiety. Która jest zadowolona ze swojego wyglądu? Albo z rozmiaru swoich piersi? Hmm… pewnie żadna. To teraz mam dla Was złą wiadomość. Według facetów tylko zgrabne, długowłose i z gigantycznym biustem są w ich oczach „prawdziwymi kobietami”… Co? Zgacha? Oburzone? Ale Wy kurwa robicie dokładnie to samo. Wiecie co jest w tym wszystkim najbardziej żałosne? Gdy któraś znajdzie chłopaka, który ją szanuje, kocha, nie obrzuca ją wyzwiskami, robi od czasu do czasu romantyczne niespodzianki, nie ma ciała Pudziana, nie ma tatuażów, ale kocha szczerze i po prostu dobrze traktuje swoją kobietę jest w oczach wielu „ciotą”, „pizdą” lub „frajerem”. Czemu? Mówią tak z zazdrości bo ich „faceci” nie okazują im tyle uczucia? Czym się kierują? Wyglądem czy zachowaniem? Nie wiem czy to świat stał się tak popierdolony czy może ja jestem zacofana. Z takimi kolesiami o których wspomniałam na początku fajnie się spotyka, flirtuje, bawi… ale na stałe wybiera się kogoś kto Cię szanuje i jesteś w jego oczach tą jedyną. To właśnie z takimi się bierze ślub, no chyba że chcecie czekać na pijanego męża i niańczyć 8 dzieci zrobionych po pijaku… Zastanawiam się czy te dziewczyny nie mają poczucia własnej wartości, myślą że nie zasługują na dobre traktowanie czy po prostu ulegają presji panującej modzie? Wiecie co jeszcze jest zabawne? Gdy słuchają takich piosenek jak „Just the way you are” lub „Grenade” Bruna Marsa nie mówią „co za ciota” tylko „O Matko! Boskie! Ustawie se to na opis pod zdjęciem z moim! To będzie sweet!”. Szkoda tylko że nie szuka w swoim „prawdziwym mężczyźnie” tych cech którymi się tak podnieca w tych piosenkach… Nasuwa się zatem pytanie- Kim jest prawdziwy mężczyzna? Bo według mnie jest to dżentelmen, który szanuje kobiety i ma pomysł na siebie, na przyszłość, który nie stoi w miejscu lecz się rozwija, a niestety facet o którym mowa była na początku jest dla mnie zwykłą szmatą.
Napisałam o tym gdyż moja kumpela tak uważa, że prawdziwym mężczyzną jest ten osobnik którego niepozytywnie opisywałam. Nazwijmy tą koleżankę "deska", bo tak nazwał ją jej chłopak, także nie powinna się obrazić skoro za to go kocha.
Komentarze
mezczyzna ktora uwaza ze miejsce kobiety jest w kuchni widocznie nie wiem co ma z nia zrobic w lozku :)
czemu to takie dziwne?
W teorii wszystko pięknie, ale sama aniucha pisze przecież, że "Z takimi kolesiami o których wspomniałam na początku fajnie się spotyka, flirtuje, bawi" - więc niby czemu mają dziewczyny szanować, skoro same tego nie chcą, baa - lubią być odrobinkę "poniewierane"? Same "wychowujecie" takich chłopców, więc nie narzekajcie. Jeżeli któryś chciałby inaczej, ale jest systematycznie odrzucany, ewentualnie traktowany jako "przyjaciel do użalania się" to widzę trzy rozwiązania - zostanie taką "ciotą" trzymaną na dystans, zmieni się w "samca alfa", albo zmieni swój obiekt zainteresowań. A później pustaki dziwią się, że pozostają w otoczeniu pustaków ;].
ech, zeby to dla wszystkich bylo takie oczywiste jak jest dla Ciebie
zgadzam sie absolutnie z tym co piszesz, az dziwne, ze napisala to kobieta