Dodano: 11:34 2/8/2010, Komentarzy: 5
Autor: RK
W niedzielę jedziemy z moją dziewczyną K. na plażę na „nowe” jezioro. Rozkładamy koc. Osiem metrów dalej (odległość ważna dla dalszej oceny zajścia) widzę starszego gościa z kajakiem dmuchanym leżącym na trawie, obok płetwy. Stary bywalec, myślę sobie, warto zapytać go o sprzęt (kajaki to moje, ale i K. nowe hobby) i jezioro. Proponuję jej, byśmy podeszli i porozmawiali. Ona: po co? I że nie ma ochoty. Idę więc sam, pytam, wymieniam, uwagi zdań, rozmawiam.

Wracam po kilku minutach, K. cała w dąsach, pyta, czegóż to ciekawego dowiedziałem się od gościa, który zapewne i tak nic nie wie. Potem, że ją zostawiłem samą jak kołek i głupio się czuła. A jak facet przywozi swoją kobietę, to ma koło niej być i zabawiać, a nie wyrywać „w nieznane”. To objaw braku szacunku z mojej strony, a ona myślała, że mnie na niej zależy. Ja, że to dla mnie jakieś kosmiczne nieporozumienie, że nie zostawiłem jej na środku parkietu na sali balowej, tylko na chwilę obok na plaży.

K. na to, że nigdy nie podeszłaby do obcej osoby, by zakłócać jej spokój i zawracać głowę. Ja, że w tym nie ma nic złego, że są różni ludzie mniej i bardziej otwarci. Ci, którzy mają jakieś hobby, pasje, często traktują nawet obcych, którzy wykazują zainteresowanie ich zajęciem przychylnie i wręcz z przyjemnością dzielą się swoją wiedzą. Dla mnie tacy ludzie, to jak skarbnice i często staram się z nich „korzystać”, zagadując nawet osoby. Od gościa na plaży dowiedziałem się ciekawych faktów, bo zna to jezioro od 40 lat.

Dalej tłumaczę jej, że gdyby ona podeszła do kobiety na sąsiednim kocu, która np. by malowała, by zapytać o jakąś technikę malarską, to bym nie miał nic przeciwko temu. Wręcz przeciwnie, czułbym radość, że znalazła kogoś, kto może udzielić jej rad, że w jest ktoś jeszcze, dzięki komu Kasia spełnia swoje pasje, a życie staje się ciekawsze.

Słońce grzeje, robi się gorąco. Pytam, czy ma ochotę popływać, ona, że nie ma ochoty, więc idę sam. Wchodzę do wody, ale jest chłodna. Tracę ochotę na pływanie, także dlatego, że K. zostaje na brzegu. Zaczynam iść brodząc w płytkiej wodzie wzdłuż brzegu. Jestem ciekawy tego jeziora, wypatrzyłem je ponad pół roku temu na mapie i moja wyobraźnia właśnie konfrontowała obrazy z rzeczywistością. Po drodze wykroty korzeni olch, ciekawe rośliny. Zaczynam je oglądać. Wracając postanawiam jednak popływać. Woda jest super. Po kilku minutach widzę, że K. macha na mnie ręką bym wracał. Wracam. Ona do mnie znowu z pretensjami. Pyta, czy przyjechałem tu badać jezioro i oglądać rośliny, czy z nią na plażę? Odpowiadam, że jedno i drugie i nie widzę tu sprzeczności ani powodu do konfliktu. Poza tym, że nie jestem tutaj po to, żeby ją zabawiać, nie jestem jej niewolnikiem. Dalej, że jest egoistką i interesuje ją tylko jej własna osoba, a ja najwidoczniej mam służyć do zaspokajania jej potrzeb. Że przecież proponowałem jej wspólne pływanie, ale nie chciała. Ona na to, że gdybym zaproponował wspólny spacer brzegiem, to na pewno by się zgodziła, a ja poszedłem sam. Ja na to, że początkowo nie miałem zamiaru spacerować, tylko pływać, że spaceru nie planowałem. Ona, że właśnie zrobiłem to celowo, by jej dokuczyć.

Znowu sprzeczka i wzajemne przekonywanie do swoich racji. Milknę, zamykam się w sobie, leżę na brzuchu z głową w ramionach. K. zaczepia mnie, nalega bym ją przytulił i pocałował. Zawsze tak reaguje po sprzeczce. Chce czuć się nadal kochana. Przytulam ją, ale nie chcę całować, czuje się urażony jej postępowaniem. Wreszcie przełamuję się, całuję, ale wciąż jest mi przykro. Namawiam K. na wspólny najpierw spacer wzdłuż brzegu jeziora. Pokazuję jej to co mnie już zachwyciło, ciekawe wykroty korzeni, rośliny. Pomału się rozchmurza, uspokaja. Potem zaczynamy pływać. Jest zadowolona.

Po powrocie do domu jeszcze parokrotnie, prawie do północy dyskutujemy zajście na plaży i problem mojego „dziwnego” zagadywania faceta o sprawy, w których ja i tak przecież lepiej się orientuję. I że to moje skrzywienie, że często tak robię (prawda). Ja, że jest niedojrzała społecznie, że moje zachowanie na pewno mieści się w ogólnie przyjętych normach. Ona, że jej na pewno też i że jej znajomi zachowaliby się tak jak ona. Mówi, że jestem egoistą i dbam tylko własne sprawy i zaspokajanie własnych potrzeb.

I kto z nas ma rację u licha?
Komentarze
[+] [-] (+7)
Joanna (12:39 10/9/2010)
Pretensje, pretensje i jeszcze raz pretensje. Takiej kobiecie nigdy nie dogodzisz nawet gdybyś wyszedł z siebie. Zwyczajnie tracisz cenny czas. Nie wiem ile masz lat ale wiem, że życie masz tylko jedno i nie warto marnować ani jednej chwili. W odróżnieniu od autorów wcześniejszych komentarzy jestem kobietą i powiem Tobie szczerze, że w tej kobiecie nie ma ani grama miłości. Jest skupioną na sobie egoistką i zupełnie nie wie co to jest miłość. Kiedy kochamy, cieszymy się szczęściem i radością partnera. Nie musimy przecież dzielić jego pasji wystarczy, że ją akceptujemy. A jeśli wykazujemy jakieś większe zainteresowanie to sprawiamy partnerowi ogromną radość. Miłość to nie oddanie się w niewolę, przeciwnie to prawdziwa wolność. Kiedy prawdziwie kochamy możemy swobodnie oddychać i pragniemy być z drugą osobą ponieważ z nią czujemy się najlepiej. Kiedy ktoś zaczyna nas ograniczać i zniewalać naturalną reakcją jest ucieczka. Wiem czym jest prawdziwa miłość, przeżyłam ją i nigdy nie zachowałabym się w taki sposób jak Twoja partnerka. Podziwiam Cię za Twoja anielską cierpliwość. Ja bym tego nie wytrzymała. Pozdrawiam, życzę powodzenia no i oczywiście mądrych decyzji :)
[+] [-] (+1)
krzychooo (14:56 8/8/2010)
"Kobiety będą atakowały i testowały, aż dokładnie sprawdzą, gdzie znajdują się Twoje granice." Jak byłem mały to też tak robiłem, że testowałem granicę swoich rodziców i chyba każde dziecko jest takie, ale widocznie nie tylko....
[+] [-] (+3)
Maciek (23:57 2/8/2010)
Chłopie - współczuje takiej dziewczyny :/ Kobieta wejdzie Ci na głowę. Miałem podobny przypadek, ale na szczęście szybko się zorientowałem o co chodzi (pomogli w tym też znajomi i rodzina). Dobra para musi się zgadzać, a nie kłócić o byle g.... Sorki, że tak trochę na inny temat. Rację masz Ty- zawsze pytałeś. Pozdrawiam!
[+] [-] (+4)
On (20:45 2/8/2010)
Kobiety będą atakowały i testowały, aż dokładnie sprawdzą, gdzie znajdują się Twoje granice. Kiedy kobieta napiera i czuje opór, pozwala jej to poczuć się przy Tobie bezpiecznie. Tego właśnie szuka. Ale jeżeli tego oporu nie czuje, będzie atakować tak długo, aż Cię zje ;)
A oczywistością jest, że Ty masz rację. Twoja kobieta raczy przesadzać. Nie jesteś bawidamkiem żeby koło niej skakać. Gdybyś miał na każdym kroku przewidywać wszelkie możliwe sytuację i wybierać tylko te drogi, z których "jak ona twierdzi" będzie zadowolona to nie miałbyś życia.
Podziwiam Cię za spokój w jaki to opisujesz :)
[+] [-] (0)
RK (11:36 2/8/2010)
Dla wyjasnienia - RK to oczywiscie jednoczesnie Eksplorator.
Nowy komentarz
Nick:
Komentarz: