Dodano:
12:59 1/8/2010, Komentarzy:
1
Autor:
mariusz24
Czy warto kupić dość tani, PIERWSZY motocykl, poniżej 10 tysiaków? Kumpel twierdzi, że powinienem kupić coś znacznie droższego, że te poniżej 10 tysiaków to gó...no, ale mówię mu, że nie mam doświadczenia i nie zależy mi by śmigać 200-300 km/h na autostradzie jak niektórzy debile. Chcę coś normalnego no i tak nie będę śmigał po autostradach, czy niemieckich drogach, tylko w okolicy swojego miasta + inne w pobliżu, czyli drogi do 90 km/h więc te 90 mi styknie. Waszym zdaniem taki za poniżej 10 tysiaków wystarczy na rok, dwa, czy dłużej? bez wymiany jakichś części (bym nie wydawał kolejnych kilku tysiaków na coś). Najbardziej chciałbym coś zupełnie jak najtańszego, ale z normalnym wyglądem (tzn. nie lubię czegoś starego co wygląda jak jakiś simson, czy rower, bardziej odpowiada mi enduro, ścigacz itd (albo coś o takim wyglądzie)).
Co radzicie?
Komentarze
Oczywiscie nie ma sensu kupowac od razu czegos drozszego. Wiem po sobie. Jesli to pierwsze moto to miej lepiej od radzu na uwadze, ze zaliczysz glebe. Moze na parkingu, moze jadac, moze poslizg na piachu, albo zmienisz bieg na zakrecie ;)
A po co bez doswiadczenia rozwalac motocykl, za ktory zaplaciles ponad 15-20 czy wiecej tysiecy.
Warto tez zainwestowac w crash pady.
Z reszta popatrz na taka Yamahe R6 w ktorej jestem zakochany ;p Nawet starsze modele (okolo 2000r) maja v-max siegajace 300km/h i wygladaja calkiem niezle.
Tylko tak jak mowie - lepiej daj za moto troszke mniej, ale dokup crash pady bo zaoszczedzisz tysiace na owiewkach :)
Dziwi mnie Twoje niezdecydowanie - scigacz/enduro - przeciez to zupelnie inne maszyny ;) Ja bym lobbował za żyletą, wlaśnie taka R szósteczka ;] I oczywiscie wystarczy na dluzej niz dwa sezony... a i tak nie wydusisz z tego moto wszystkiego bo po prostu to moto ma osiagi na tor wyscigowy a nie ulice ;) Pierwszy bieg jest dlugi i jestes na nim w stanie złamac wszystkie ograniczenia predkosci. Powodzenia i bierz moto bo sezon sie konczy ;)